Showing posts with label luby leniwiec teatralny. Show all posts
Showing posts with label luby leniwiec teatralny. Show all posts

Sunday, 25 February 2018

Gdzie każdy może być sobą. "Casa Valentina" w Och-Teatrze

Jest początek lata 1962 roku. Do niewielkiego pensjonatu prowadzonego przez Ritę (Maria Seweryn) i jej męża George'a (Rafał Mohr) przyjeżdża młody mężczyzna - Jonathan (Maciej Kosmala) - w towarzystwie Mirandy, którą starzy bywalcy tego miejsca będą musieli przekonać do ujawnienia się i "wyjścia na światło dzienne". Może się to okazać stosunkowo trudne: Jonathan ostatnio przedstawił Mirandę światu kilka lat temu, podczas swojej... nocy poślubnej: przymierzając sukienkę własnej żony... Albowiem Jonathan, podobnie jak pozostali bywalcy pensjonatu Rity i George'a, jest heteroseksualnym transwestytą. Traf chciał, że na swój "debiut" w gronie podobnych mu mężczyzn wybrał weekend, w którym ma mieć miejsce spotkanie organizacyjne Zgromadzenia legalizującego hobby wszystkich obecnych panów - co ciekawe, rzeczywistym odpowiednikiem tej organizacji jest stowarzyszenie Tri-Ess – The Society for Second Self (www.tri-ess.org). Stowarzyszenie ma pomóc w legitymizacji zainteresowań jego (nomen omen) członków, oddzielając ich przysłowiową grubą kreską od homoseksualistów. Pomysł nie przypada jednak do gustu części zebranych: pomimo tego, że George'a-Valentinę mogą czekać poważne nieprzyjemności ze strony władz federalnych, jeżeli nie wytłumaczy swoich związków z tajemniczą przesyłką zawierającą kompromitujące materiały...


Na Casę Valentinę trafiłam przypadkiem. Odwołano przedstawienie, które mieliśmy oglądać tydzień wcześniej - a następnego dnia w telewizji śniadaniowej pokazano materiał z próby generalnej do Valentiny (premiera odbyła się 16 lutego), który zachęcił nas do zakupu biletów. 

Spodziewaliśmy się lekkiej, łatwej i przyjemnej komedii (Cezary Żak, Piotra Machalica i Witold Dębicki w sukienkach? NO PROSZĘ.): tymczasem zaserwowano nam kawałek bardzo mądrego teksty o bardzo poważnych sprawach. Kwestia odpowiedzialności za życie własne oraz naszych bliskich - poziom, do którego możemy windować naszą samolubną chęć realizowania się w ramach własnego hobby czy stylu życia - to, jak tego rodzaju działania wpływają na nasze otoczenie oraz jak są przez nie postrzegane: dylematy te dotyczą w jakimś stopniu każdego z nas, choć bohaterowie (bohaterki?) sztuki Harvey'a Fiersteina przeżywają je o wiele intensywniej, niż przeciętny zjadacz chleba. Chcę być normalny - mówi George, który pod koniec sztuki będzie musiał dokonać wyboru pomiędzy swoim męskim i kobiecym wcieleniem. I nie będzie to łatwy wybór: nawet dla kogoś, kto ma tak wielkie oparcie w żonie, jak George w Ricie.

Pierwszy, historyczny Luby Leniwiec Teatralny wędruje do Valentiny w uznaniu dla świetnej reżyserii Macieja Kowalewskiego (jemu również zawdzięczamy znakomicie dobraną muzykę, kontrapunktującą poszczególne sceny spektaklu) oraz dla aktorstwa na najwyższym poziomie: Rafał Mohr nosi sukienkę i jest kobietą najlepiej od czasów Lee Pace'a w Dziewczynie Żołnierza, a pozostali aktorzy z powodzeniem dotrzymują mu kroku. Zròbcie sobie przyjemność, i nie bądźcie, jak ja: wybierzcie się do Och Teatru z pełną premedytacją, i spędźcie piękny wieczór obcując ze sztuką, ktòra nie tylko Was rozbawi, ale również - da Wam co nieco do myślenia...