Monday, 21 May 2018

65/104. Mariusz Sieniewicz, "Plankton"

Nie ma już Polski - jest Polacja, państwo religijne, którego serce bije w Olsztynie, nowej Stolicy Apostolskiej. Krajem rządzą prezydenci-androidy, a niedawny laureat literackiego Nobla nazywa się Olgierd Tokarczuk. Bohater, długowieczny zakonnik od świętego Franciszka, wybiera się na wirtualną wycieczkę z córką, i w ramach kary trafia do zniszczonego przez islamistów Krakowa...

Plankton to duży potencjał i znakomicie przedstawiona wizja alternatywnej (mam nadzieję...) przyszłości Polski - kuleje w nim jednak fabuła, której daleko do dywagacji autorstwa, żeby daleko nie szukać, Jacka Dukaja. Nie jestem również przekonana, czy zrozumiałam motywacje głównego bohatera: rozeszły mi się one w wielokrotnie złożonych zdaniach jąkanych monologów. A szkoda, bo potencjał był. Może kiedyś podejmę ponowną próbę zgłębienia prawdy o tej powieści - na razie jednak zwracam oczy ku innego typu lekturom.

Thursday, 17 May 2018

64/104. Chava Rosenfarb, "Drzewo życia. Tom drugi: 1940-1942".

Czytałam na raty. Biorąc pod uwagę historię i pochodzenie mojej rodziny, wszystko to trafia bardzo blisko "domu", fizycznego i metaforycznego. Wdzięczna jestem Centrum Dialogu oraz tłumaczkom za trud włożony w przygotowanie tej opowieści - losy dziesięciorga bohaterów Drzewa życia stanowią zaledwie wyjątek dziejów łódzkiego getta, ale atmosfera tkana ze wspomnień i przeżyć Autorki tworzy wrażenie kompletności przedstawionego świata. Nastraja mnie to optymistycznie przed lekturą trzeciego, dopiero co wydanego tomu tej opowieści - mimo to jednak dam sobie czas na "przetrawienie" wszystkiego, zanim po niego sięgnę. A sięgnę na pewno.

Monday, 14 May 2018

63/104. Justyna Kopińska, "Z nienawiści do kobiet"

Nie była to lektura ani łatwa, ani lekka, ani tym bardziej - przyjemna. Mimo wszystko jednak wolę ją od czytanych niedawno reportaży o sytuacji japońskich kobiet - chociażby dlatego, że Autorka podejmuje tutaj próbę wysłuchania drugiej strony (sprawców, oprawców, dręczycieli). Ich pokrętne - o ile w ogóle udzielone - wyjaśnienia nie przekonują mnie w żaden sposób o jakiejkolwiek, nawet domniemanej niewinności, ale świadczą pozytywnie o zaangażowaniu Autorki w opisanie każdej sytuacji ze wszystkich perspektyw. I za ten profesjonalizm należą Jej się brawa.

A ludzie - niektórzy ludzie, zwłaszcza ci opisani w Z nienawiści... - są jednak bardzo przerażającym gatunkiem.

Wednesday, 9 May 2018

62/104. Rachel Joyce: "The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry"

Harold Fry od pół roku wiedzie spokojny, monotonny żywot emeryta, prawie nie ruszając się z krzesła na werandzie. Jego żona obsesyjnie sprząta dom, szykując się na powrót syna (co prawda nie wiadomo, kiedy on nastąpi, ale na pewno już niedługo), a sąsiad zza płotu wykorzystuje każdą okazję, aby opowiadać Haroldowi o swojej niedawno zmarłej małżonce. Każdy dzień jest łudząco podobny do poprzedniego.

A potem Howard dostaje list, wysłany z drugiego końca Anglii. Nadawcą jest kobieta, którą przed dwudziestu laty (jak sam mówi) zawiódł, obecnie: pacjentka hospicjum, w zaawansowanym stadium raka. Howard próbuje znaleźć odpowiednie słowa, aby odpisać na tę przejmującą wiadomość, ale koniec końców nie jest zadowolony z formy, jaką przybrała jego odpowiedź. Zamiast wrzucić swój list do skrzynki na rogu ulicy, idzie więc dalej, na kolejną pocztę – i kolejną – i jeszcze następną – aż wreszcie, zainspirowany opowieścią przygodnie spotkanej osoby, postanawia przejść dobrze ponad sześćset mil spod własnych drzwi do hospicjum,w którym przebywa jego znajoma.

I robi to: bez telefonu, bez ubrania na zmianę, bez odpowiednich butów czy plecaka. Po drodze spotyka ludzi, którym pomaga, i takich, którzy jemu pomagają; powraca we wspomnieniach do czasów swojej znajomości z kobietą, do której wędruje, oraz odbywa wewnętrzną wędrówkę po historii swojej rodziny. Przy okazji zabiera czytelnika ze sobą, a stosunkowo prosta opowieść o starszym mężczyźnie na drodze okazuje się wspaniałą, wzruszającą podróżą do źródeł człowieczeństwa.

The Unlikely Pilgrimage of Harold Fry Rachel Joyce (wydana po polsku kilka lat temu, ale przebaczcie: nie pamiętam w tej chwili polskiego tytułu) została mi polecona przez znajomą z pracy, znającą moje preferencje czytelnicze: rozpoczynając lekturę nie miałam jednak pojęcia, że tak bardzo mnie ona wzruszy i poruszy. Sama historia jest naprawdę prosta – Howard sam zresztą „upraszcza” swoją wędrówkę w nietypowy sposób, stając się inspiracją dla ludzi, których spotyka na swej drodze. 
A także, przy okazji – dla czytelników. Przynajmniej dla niżej podpisanej czytelniczki.

Nie będę Wam psuć zabawy z poznawania historii Howarda, jego relacji z żoną, synem, oraz nadawcą (nadawczynią?) listu: powiem tylko, że pomimo nieskomplikowania fabuły bynajmniej nie jest to ksiązka banalna. I że cieszę się z jej przeczytania do tego stopnia, że przyznaję powieści pani Joyce Lubego Leniwca Literackiego. O!

Tuesday, 8 May 2018

61/104: Olga Tokarczuk, "Opowiadania bizarne"


Olga Tokarczuk to jedna z pisarek, na dźwięk nazwiska której z miejsca rzucam się ku księgarni – szczególnie gdy w grę wchodzą opowiadania. Najnowszy zbiór krótkich form Autorki, Opowiadania bizarne, czyta się bardzo dobrze i przynosi kilka niespodziewanych zwrotów akcji, mocno mieszając czytelnikowi w głowie. Serdecznie polecam tutaj opowiadania: pierwsze, ostatnie, oraz „słoikowe”. Ach, i stylizowany pamiętnik pewnego królewskiego medyka, który odkrywa, w czym leży siła narodu polskiego. Sama prawda, drogi panie, sama prawda...

Jeżeli miałabym natomiast formułować jakieś zarzuty, zapewne przyczepiłabym się do użycia słowa „stróżka” w miejscu, gdzie ewidentnie chodzi o strUżkę. Z pewnym niepokojem obserwuję coraz częściej występującą w literaturze współczesnej tendencję do kreskowania „o” w zdrobnieniu wyrazu „struga”, i zawsze wyobrażam sobie w takich momentach maleńkie dozorczynie w maciupkich fartuszkach, stojące na straży grup niesfornych łez (lub innych kropli).

Z tej to przyczyny, Opowiadania bizarne oceniam najwyżej na 8/10 (bywam ortograficznym Nazgulem, niezmiernie mi przykro). A szkoda...

Saturday, 5 May 2018

60/104: Karolina Bednarz, "Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet"

Oj, strasznym krajem jest ta cała Japonia! Dzieją się tam wyłącznie złe rzeczy, tak złe, że w żadnym innym miejscu na świecie nie mogłyby pewnie mieć miejsca, a kobiety to już w ogóle mają tak przerąbane, że NATO i UNESCO oraz sygnatariusze Konwencji Genewskiej powinni już dawno zrównać ten kraj z ziemią...

A poza tym - napisana na początku XI wieku Genji monogatari jest opowieścią o wojnie Genpei (1180-1185)*, transkrypcja skacze swobodnie między Hepburnem a kokutei (czy mam teraz zacząć pisać "Takaraduka", zamiast "Takarazuka"?), a w słowniczku na końcu mamy sytuację typu: trzy znaki zapisane - transkrypcja tylko do dwóch. Dlaczego?...

Nie jestem zachwycona, Drodzy Państwo. Dowiedziałam się kilku niezwykle ciekawych i pouczających rzeczy (szczególnie z rozdziału opisującego działalność Takafumiego Tsuruty), ale generalnie miałam wrażenie, że jedziemy po bandzie sensacyjności i świętego oburzenia. Jeżeli interesuje Was temat Japonii, oraz spojrzenie na procesy i zjawiska społeczne z perspektywy kobiet, zajrzyjcie do książki Karoliny Bednarz. Radziłabym jednak pamiętać, że nie jest to całościowy obraz sytuacji.

* 正解は「平家物語」だぞ。

Friday, 4 May 2018

58/104: Anna Bikont - "Sendelerowa. W ukryciu"

Chronologia uległa zaburzeniu wskutek zamieszczania recenzji "na bieżąco". Od następnego wpisu wracamy do normalnego trybu krótkich, mocno subiektywnych wpisów o książkach przeczytanych dla siebie samej.

Znając historię życia Ireny Sendlerowej głównie z informacji upublicznionych w prasie, oraz z (tak, tak) filmu produkcji hollywoodzkiej (Michelle Dockery gra córkę Danuty Stenki - wszyscy mogą iść do domu, to jest skończenie dobre połączenie) - zupełnie nie miałam świadomości, jak bardzo wykreowaną postacią była ta skądinąd bohaterska kobieta. Anna Bikont skutecznie odbrązawia jej wizerunek, pokazując, w jaki sposób manipulowano informacjami o życiu i działalności Sendlerowej - i jak robiła to sama zainteresowana - i ja to kupuję, płacę ekstra, i odchodzę usatysfakcjonowana. Nie interesują mnie historie o herosach stąpających po tym łez padole: interesują mnie ludzie, niedoskonali, próżni i oportunistyczni.

I to właśnie można zobaczyć w Życiu w ukryciu, do lektury którego niniejszym serdecznie Was zachęcam.